Surowa rzeczywistość Pilbary

Tym razem niezwykły krajobraz leży w samym sercu wydobywczego okręgu, czyli witamy w Pilbarze, zagłębiu rudy żelaza. Pilbara jest największym źródłem tego surowca na skalę całego kraju, przyczyniając się do wysokich zarobków jej mieszkańców i dobrej kondycji gospodarki Australii Zachodniej.

Zatrzymujemy się w dwóch tutejszych miasteczkach – Paraburdoo i Tom Price, dostarczających siły roboczej dla pobliskich kopalni Rio-Tinto. Miasta zadziwiają swoją odmiennością. Senne Paraburdoo pokryte rdzawym pyłem to autentyczna sypialnia. Wszystkie domy wyglądają niemalże tak samo – w oknach szare rolety, przed domem brak ogrodu, za to w każdym garażu identyczne firmowe auto. Centrum miasta to blaszana buda, w której mieści się sklep, fryzjer i piekarnia. W sklepie robią zakupy głównie mężczyźni – najbardziej chodliwy produkt to gotowe jedzenie w puszkach. Jak trudno zdecydować się na życie tutaj może potwierdzać tablica ogłoszeń z wieloma ofertami pracy. Niektórzy rzeczywiście się nie decydują. Nieopodal miasteczka znajduje się niewielkie lotnisko, z którego niektórzy górnicy wracają do domu po kilku dniach pracy. Położony 70 km dalej Tom Price to już zupełnie inna rzeczywistość, chociaż równie mocno związana z górnictwem. Tom Price, podobnie jak Paraburdoo, utworzony został do celów górniczych w latach 70-tych. Był początkowo zamkniętym miasteczkiem. A dziś tętni życiem. Na jego ulicach można spotkać zarówno turystów jak i lokalną młodzież. Dla przybyszów otwarła się także pobliska kopalnia – również należąca do Rio Tinto – którą może odwiedzić w ramach komercyjnej wycieczki. Atrakcją miasteczka jest też położna nieopodal góra Mt Nameless (Bezimienna), z której można podziwiać księżycowy krajobraz okolicy, zdominowany przez procesy eksploatacyjne. (Na górę można wjechać samochodem z wysokim zawieszeniem, my pokornie zostawiamy auto w połowie drogi). Przestrzeń miejska Tom Price została jednak specjalnie zaaranżowana, aby dawała namiastkę normalności. Pracodawca zadbał także o centrum sportu. Tylko rdzawego pyłu z papug nie da się usunąć.

Drugim silnie obecnym w regionie koncernem wydobywczym jest BHP Biliton. Ruda żelaza eksportowana jest od samego początku eksploatacji regionu głównie do Azji. Z kopalń długimi na kilkaset metrów pociągami ruda wywożona jest do portów na północy. Dziś głównym jej odbiorcą są Chiny, chociaż rozwój krajów regionu, m.in. Wietnamu i Indii, zapewnią popyt na kolejne lata. Czy zatem surowe piękno Pilbary, eksploatowanego na tak ogromną skalę, zostanie wkrótce zupełnie unicestwione? A grafitowo-rdzawa przestrzeń będzie już tylko dobrym dopełnieniem industrialnego charakteru regionu?

Krajobrazowym sercem Pilbara jest Karijini National Park, czyli królestwo kanionów i wąwozów. Od tych łatwo dostępnych zaczynając na tych wyłącznie dla licencjonowanych „kanionigowców” kończąc. Każda trasa ma określony stopień trudności. Na szlakach od 1.-5. stopnia każdy sam decyduje, czy jest w stanie pokonać trasę, co czasem oznacza przejście przez głębokie i zimne strumienie czy przemieszczanie się po wąskich, skalnych półkach zawieszonych nad wodą. Bywa i tak, że trasa jest dostępna dla zwykłych turystów tylko na pierwszym etapie, kończąc się punktem, za którym obowiązuje kategoryczny zakaz wstępu. Jako ostrzeżenie na tablicach informacyjnych widnieją opisy przeprowadzanych w przeszłości akcji ratunkowych, z których nie wszystkie zakończyły się szczęśliwie. Pociąga jednak myśl, że za tym punktem kryją się miejsca zupełnie niezmienione przez człowieka, dostępne tylko nielicznym

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s