Gibb River Road – jechać czy nie jechać, oto jest pytanie!

Gibb River Road to stara pasterska droga, licząca sobie 660 km. Rozcina na dwie części położony na północy Australii region – Kimberley. Trasa zaczyna się w Derby, a kończy w Kununurra. Dziś to jedna z największych atrakcji Australii. Aby jednak jej zakosztować, potrzebny jest wytrzymały samochód terenowy z kierowcą i pasażerami lubiącymi ryzyko… Stanowczo odradza się podróżowania, jakże popularną w Australii, przyczepą campingową. Skorugowana droga sprawia, że jazda wymaga ogromnego skupienia i refleksu w reagowaniu na wszelkie nieprzewidziane ruchy samochodu, o jakie w tych warunkach bardzo łatwo. Jeśli dodamy do tego kurz, który wiruje w powietrzu za każdym razem, gdy mijamy się z autem, skutecznie obniżając do zera widoczność, to dostajemy wstępną charakterystykę podróży. Wstępną. Znacznie bardziej nieprzewidywalnym elementem jazdy są przecinające drogę od czasu do czasu potoki i rzeki. Nawet w porze suchej mogą osiągać wysoki poziom.

Niektóre auta nie wytrzymują tej próby, na jaką wystawia je Gibb River Road. Porzucone na poboczach samochody, znajdując się w różnym stadium rozkładu, urozmaicają podróż, przypominając równocześnie, że to nie zabawa.

Planując podróż należy pamiętać, że próby sforsowania drogi mogą być podejmowane tylko w porze suchej. Podczas pory deszczowej – od listopada do marca – Kimberley pokrywa woda, a Gibb River Road zamykana jest na cały ten czas. W podróżowaniu przez Gibb River Road chodzi jednak o coś znacznie więcej niż drogę i podwyższoną adrenalinę. Chodzi przede wszystkim o to, co po drodze, czyli Kimberley. To niezwykła kraina, która działa na wyobraźnię Australijczyków jak i podróżników, którzy przybyli z odległych kontynentów. Zamieszkiwane przez Aborygenów od ponad 40 tysięcy lat, a więc od początków ich osadnictwa w Australii, kryje w sobie najcenniejsze ślady tej starej kultury – naskalne malowidła. Przypuszcza się, że znajduje się tu największy w Australii niezbadany i nieskatalogowany zbiór naturalnych galerii. Najstarsze dzieła, zwane wczesnymi figurami Bradshawa, niektórzy datują nawet na 50 tysięcy lat. Tak, tak, czyli na okres jeszcze przed przybyciem Aborygenów! Hipotezy na temat pochodzenia i datowania dzieł rozpalają umysły wielu. Eksplorowaniu sztuki naskalnej w Kimberley towarzyszy więc aura tajemniczości i poczucie autentycznego odkrywania.

Smaczku dodaje jeszcze fakt, że bardzo trudno zdobyć informacje na temat usytuowania naskalnych dzieł. Przewodniki i atlasy tylko wspominają o bogactwie sztuki Aborygeńskiej w Kimberley, bez wskazywania jednak konkretnych miejsc. Niechętnie mówią o tym także lokalni biali, podkreślając, iż nie chcą wykorzystywać tych miejsc jako turystycznych atrakcji.

I nawet jeśli znaleźlibyśmy wystarczająco dużo czasu, aby spenetrować naskalną sztukę Kimberley, to wciąż stanowiłoby to nie lada wyzwanie. Przy samej Gibb River Road znajduje się najprawdopodobniej kilkanaście Aborygeńskich naturalnych galerii. A całej reszty należy szukać zbaczając z drogi, głównie na północ. Aby zrozumieć co to oznacza, warto spojrzeć na mapę Kimberley. Dróg odchodzących od Gibb River Road jest naprawdę niewiele, a większość z nich nadaje się raczej dla czołgów niż samochodów terenowych. Cała reszta to dziewicze tereny, do których można dolecieć jedynie helikopterem. I to nie zawsze – bo w porze deszczowej przyroda staje się prawie całkiem niedostępna dla człowieka.

Ale przestrzeniach Kimberley to już zupełnie inna historia…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s