Leczenie melancholii

DSC_09667
No i jak po takim doświadczeniu podróżować dalej? Zwłaszcza, że zamiast delektować się przestrzenią trzeba nadrobić stracony czas i kilkaset kilometrów. Dlatego koniec przygody z Kimberley to równocześnie początek podróży zgodnie z planem – rozpiską dokąd musimy dotrzeć dzień po dniu. Ale na tym koniec. Planowanie wydaje mi się zaprzeczeniem sensu podróżowania. To pozbawienie się tej największej radości płynącej z przemieszczania w stronę nieznanego, nieprzewidywalnego. Zapatrzenie, niepokorne przedłużanie chwili w nieskończoność, nagłe zboczenie w nieznaną dróżkę, poddanie się kaprysowi, zmierzanie donikąd – to wszystko, co w podróży lubię najbardziej. Bo wtedy jestem panią czasu i przestrzeni.

W podróżowaniu lubię też weryfikować kartograficzną reprezentację przestrzeni z jej realnym odpowiednikiem. Wtedy wodzenie palcem po mapie przestaje być czynnością marzyciela. Urealnia się. To podróż staje się wodzeniem, snuciem – bez planu. To sprawdzanie, czym są te dziwnie wygladające na mapie kształty albo jak w rzeczywistości przedstawiają się kolory.

Lubię także zastanawiać się, co przyniesie dzień i jak się skończy. A niewiadoma, czy uda się rozbić namiot w jakimś niezwykłym miejscu i rozpalić ogień, pozwala głębiej doświadczyć sensu podróżowania. Bardziej praktycznych pytań na szczęście nie muszę stawiać – a to dzięki baniakowi wody i zapasowi jedzenia na kilka dni.

Właśnie dziś przeczytałam w książce Olgi Tokarczuk „Bieguni” zdanie wypowiedziane przez jednego z bohaterów: „Słyszałem, że nic tak nie leczy melancholii, jak oglądanie map”. Ale tylko pod warunkiem, że zaraz potem wyruszy się, aby sprawdzić ich realny odpowiednik.

Reklamy

3 thoughts on “Leczenie melancholii

  1. Malgosiu,Kochana, dzieki Twoim opowiesciom, i czerwonemu pylowi z Pilabara, ktory ciagle na moich butach jest (jakos nie sposob sie go pozbyc!!!), postanowilismy do Broome wrocic i Kimberly explorowac. Zaczynamy nasze ‚safari’ 5 go czerwca w Broome i konczymy rowniez w Broome, tylko dwie noce przed pelnia ksiezyca i schodami do nieba.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s