Jest nas więcej

Wczoraj miałam okazję być na Dniach Australii zorganizowanych przez Albion House http://www.albionhouse.com.pl w Klubie Podróżniczym Namaste w Katowicach.

Poszłam tam z czystej chęci obcowania z tym, co australijskie. Celem spotkania było pokazanie możliwości wyjazdu do Australii – w roli studenta, pracownika, albo turysty. Mnie niezmiennie – i nie tylko w przypadku Australii – najbliżej do tej ostatniej roli. Chociaż precyzując, najbliżej mi do bycia podróżnikiem.

Pomimo, że mój ponad dwuletni pobyt na Antypodach był możliwy dzięki wizie pracowniczej i większość czasu spędziłam tam właśnie pracując, to w co najmniej równym stopniu wyznaczała mi go podróż – w każdej wolnej chwili, weekendy, święta, a na sam koniec w ponad dwumiesięcznej wyprawie dookoła lądu, którą opisuję właśnie na blogu. Tak to jest z Australią – tam znacznie trudniej żyć tylko codziennością i powielać schemat praca-dom. W rutynie przeszkadza ocean, niebieskie niebo, słońce i wiele innych niezwykłości, o których tutaj piszę.

Chociaż na Australię patrzę już z niepozbawionym krytycyzmu dystansem, to za każdym razem obcowanie z nią – za pośrednictwem czyjejś opowieści, zdjęć, czy książki – jest tym samym, fantastycznym przeżyciem. Powrotem do tej jakby nierzeczywistej rzeczywistości, do cudownych peryferii świata, którymi oby Australia została na zawsze.

Takie wydarzenia są dla mnie bezcenne także z jeszcze jednego powodu. Spotykam wtedy ludzi, z którymi, mam poczucie, że łączy mnie pewna szczególna więź. Chociaż wcale ich nie znam. Oparta jest ona na wspólnym, niezapomnianym doświadczeniu – najpierw obcowanie z australijskim outbackiem, po którym trzeba wrócić do życia w środkowoeuropejskiej rzeczywistości. Wiadomo, to nie jest łatwe.

Dlatego chciałam podziękować za trzy różne opowieści, których miałam okazję wczoraj wysłuchać:
Karolinie Sypniewskiej-Wida, więcej na: http://www.karolinasypniewska.pl/o-mnie/
Jankowi Piętkowi, więcej na: http://nagniatamy.pl/
Ignei Orłow, więcej na: facebook.com/ignea.orlow

I proszę wybaczyć, jeśli było dziś zbyt osobiście. Ale tak to jest już z tym wspominaniem wspomnień o Australii. Obiecuję, że następny post będzie już „tylko” czystym wspomnieniem kolejnego niezwykłego miejsca na Antypodach.
WSPMNIENIE(zdjęcie z pokazu Ignei Orłow)

Reklamy