Na północy Północy (Norwegii)

Terra incognita

– Chciałoby się literacko zacząć. Ale raczej nie uda się to w dobie internetu. Odpalam moje ulubione mapy.cz i gapię się na tę przestrzeń. Przybliżam ją, a potem oddalam. I znów przybliżam. Czekam z ekscytacją, jakie ciekawe szczegóły ujawnią się dla mnie na mapie. Nie ładuje się kościół, zamek ani pałac. Nawet żadnych pozostałości lub ruin, które mapy.cz bardzo skrzętnie zwykle odnotowują. Ah te środkowoeuropejskie przyzwyczajenia.

Za to jest dużo półwyspów i wysp. Te pierwsze połączone systemem dróg samochodowych, przechodzą jeden w drugi. Wyspy i wysepki można podzielić na te, do których da się dopłynąć promem. I na te, które – przynajmniej na mapie tak to wygląda – są odcięte od jakiegokolwiek systemu komunikacyjnego. Większość przestrzeni pokryta jest wzniesieniami poniżej 1000 m, w które wcinają się wody. Przełączam mapę na wersję turystyczną. Niewiele różni się od podstawowej. Trasy i szlaki pojawiają się sporadycznie. Chciałoby się powiedzieć – Niewiele tu jest. Na pewno?

W powszechnej świadomości północ Północy kojarzona jest jako Laponia. Sami Lapończycy wolą jednak, aby nazywano ich inaczej – Saamami. Określenie Sámi wywodzi się przypuszczalnie od bałtyckiego žēmē, oznaczającego kraj. [1] 

Terra nullius?

„Rdzenna ludność Północy według jednych źródeł przybyła z Azji, według innych – z północnej Hiszpanii. Szwedzi nazywali ich lapp, Norwegowie finn. To stąd Finnmark. Dzisiejsza Laponia figuruje w masowej wyobraźni jako siedziba Świętego Mikołaja, który ze swym historycznym pierwowzorem ma mniej więcej tyle wspólnego, co stereotypowe wyobrażenie Lapończyka z nim samym. A raczej Saamem, bo określenia z przedrostkiem lapp albo finn mają w językach skandynawskich negatywne znaczenie mimo, że trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego i co w zasadzie każde z tych słów oznacza. Laponia to Kraj Saamów albo Sapmi. Saamowie od wieków zajmowali tereny na północy Europy, od Norwegii, przez Szwecję, Finlandię i północną Rosję. Podążali za stadami reniferów, a te nie uznawały granic największej wyżyny Skandynawii”[2]. Dziś granice dzielą ludność saamską między cytowane cztery państwowości. Losy Saamów w każdym z tych krajów to osobny temat. Miejsce, gdzie udało mi się spotkać saamską historię, a raczej musnąć jej ślady, to Lyngstuva na norweskim półwyspie Lyngen. Jednym z najbardziej na zachód wysuniętych miejsc ich występowania.

Lyngstuva: Turystycznie

Po wygooglowaniu Lyngstuva prezentuje się jako fantastyczna atrakcja turystyczna – zapierający dech w piersiach punkt widokowy. Rzeczywiście idąc piękną 3-kilometrową trasą wzdłuż zachodnio-północnego brzegu półwyspu Lyngen, na końcu dociera się do wzniesienia, z którego rozpościera się cudowny widok na fiordy.

DSC_9478

Na pierwszy rzut oka jedyny ślad ludzkiej obecności tutaj to stojąca u podnóża – tuż nad brzegiem – latarnia i przylegająca do niej chatka latarnika. Dziś służy za nocleg wszystkim spragnionym kontaktu z dziką naturą, ciszą i pięknem tego świata. Całkowicie legalnie i za darmo. Ascetycznie wyposażona (oczywiście bez prądu, wody i toalety) pozwala na chwilę zredukować funkcjonowanie człowieka do najbardziej podstawowych czynności. I dlatego właśnie uwielbiam spać w takich miejscach. Nostalgię, że straciły swoje pierwotne funkcje, szybko zastępuje mi radość, że można chociaż na kilka godzin przenieść się do innego świata – bez prądu, wody, o innych dogodnościach nie wspominając. Poradzić sobie z podstawowymi i najważniejszymi czynnościami: przygotowanie posiłku, odpoczynek, toaleta (cokolwiek w takich warunkach ona znaczy). Bez zbędnych przedmiotów, generujących zbędne czynności. Bardzo doceniam czas, gdy mogę być w tym świecie. Na chwilę. Zwłaszcza, że zwykle wspierają mnie czołówka, puchówka, kuchenka gazowa…

DSC_9492

Lyngstuva: Nie-turystycznie

I tu można by zakończyć opowieść o Lyngstuva, zanurzając się w fantastyczności przyrody lub swojej własnej – outdoorowego, wytrzymałego człowieka. Można by, gdyby nie pewne zdjęcie.

DSC_9502.JPGUmieszczone na jednej z tablic edukacyjnych, którą mija się podczas tego trekkingu. Opis zdjęcia lakonicznie informuje, że w pobliżu znajdują się dwa miejsca, gdzie odnaleźć można pozostałości po saamskich domach. Na fotografii widać 7-osobową, wielopokoleniową rodzinę. Nie mogę oderwać od nich oczu. Ich twarze jakby skrywały coś więcej niż tylko tylko widzianą na pierwszy rzut oka neutralność. Dostrzegam też spokój, a może nawet dumę. Bardzo trudno ocenić ich wiek – zwłaszcza starszych osób. Wpatruję się w ich strój, nawiązujący do tradycyjnego saamskiego gakti. Ile trzeba mieć determinacji, aby w takich warunkach życia zadbać o jego dekoracyjność, kobiece elementy. Czyż nie na tym właśnie polega siła tradycji i tożsamości?

Tekst do zdjęcia koncentruje się na warunkach życia. Dowiadujemy się, że saamskie domy miały okrągły kształt. Zrobione były z organicznego materiału – które tworzyło to, co wyrosło na powierzchni ziemi. Od wewnątrz dom był umacniany drewnianym szkieletem. Saamowie żyli tutaj sezonowo. Ich pożywienie stanowiły głównie ryby oraz drobne rośliny. Ci, których egzystencja zależała od reniferów, podążali za zwierzętami. W trakcie pory zimowej renifery skupiały się wewnątrz lądu, w okresie letnim wędrowały w stronę wybrzeża w poszukiwaniu najlepszych pastwisk. Jesień była porą zabijania reniferów. I tak było od wieków.

Saamowie dziś

Dziś Saamowie nie są już ludem nomadycznym, lecz żyjącym stacjonarnie w pełni wyposażonych, komfortowych domach. Już tylko około 10% utrzymuje się z hodowli reniferów, opartej na innych zasadach, w której wykorzystuje się pojazdy mechaniczne do monitorowania zwierząt. Tradycyjnie jednak co roku w czerwcu w namiotach zwanych lávut, podobnych do indiańskich tipi, hodowcy czekają na powrót stada po długiej wędrówce do górzystej tundry[3]. To element saamskiej tradycji, którą niektórzy bardzo chcą zachować.

Kulturę Saamów od zawsze tworzyły także wierzenia, strój i język. Udało się je ocalić chociaż nie było łatwo. Przez Norwegów już w XIX w. Saamowie uznawani byli za gorszych, zacofanych. Co potwierdzać miał także ich odmienny wygląd – niżsi i nieco krępi, odstawali od norweskiej normy. A ich kultura wzbudzała podejrzenia, niechęć, a wręcz pogardę. Takie myślenie utrzymało się jeszcze w XX wieku, także po II wojnie światowej, kiedy to Saamów poddawano silnym procesom norwegizacji. Zakazano im posługiwania się ich rodzimym językiem. A dzieci umieszczano w internatach, nakazując edukację po norwesku w oderwaniu od ich historii i tradycji.

Dziś kultura Saamów ma swoje ważne miejsce na Północy.  Równocześnie trudno ustalić ilu Saamów mieszka w Norwegii. Zwłaszcza, że nie istnieją jednoznaczne kryteria wskazujące na przynależność. W 2007 r. Norwegia przyjęła Deklarację Praw Ludów Tubylczych ONZ, która mówi m.in. o tym, że ludność rdzenna nie może być poddawana próbom zmuszania do asymilacji lub zniszczenia ich kultury. Oczywiście to tylko deklaracja, a nie opis rzeczywistości, która – jak zwykle – nie jest czarno-biała. Wszystkich chcących lepiej poznać historię i obecną sytuację Saamów odsyłam do cytowanej w tekście książki Ilony Wiśniewskiej pt. „Hen. Na północy Norwegii”. A tych, którzy chcieliby nie tylko na poziomie intelektualnym zbliżyć się do kultury saamskiej, z całego serca – bo właśnie w ten sposób odbieram tę muzykę – zachęcam do posłuchania Mari Boine. Obecnie to chyba najbardziej znana na świecie Saamka.

[1] http://www.national-geographic.pl/ludzie/saamowie-ludzie-ktorzy-wedruja-z-renami (14.04.19)

[2] I. Wiśniewska: HEN. Na północy Norwegii, 2016, s. 90

[3] http://www.national-geographic.pl/ludzie/saamowie-ludzie-ktorzy-wedruja-z-renami

Wyjazd na Północ Północy zorganizowany został przez http://www.1wtravel.pl

Reklamy

1 thought on “Na północy Północy (Norwegii)

  1. Ciekawy, bo edukacyjny tekst. Spotkałem Samów, ale jako artystów występujących przed dyplomatami. Smutne widowisko. Usmiechali sie urzędowo, ale mieli oczy pełne pogardy. Podobnie jak Aborygeni – kultura skazana na wymarcie. Chyba, że wszystce zrezygnujemy z dóbr cywilizacji i przeniesiemy sie do okresu nomadów. AJ

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s