Kto zrzucił te kule?

Jedziemy dalej, z nowym towarzyszem w aucie – digeridoo. Kierunek Alice Springs, czyli 1100 kilometrów prostej drogi na południe przez Stuart Highway. Drogi monotonnej – półpustynny, wysuszony krajobraz, który nie zachwyca. Ale ogarnia swoją wszechobecnością i nie pozwala o sobie zapomnieć. To też lubię.

Jedno z niewielu urozmaiceń to The Devils Marbles, czyli Diabelskie Kule. Ni stąd ni zowąd na pustej przestrzeni pojawiają się te ogromne, kształtne formy. Jakby ktoś je tu zrzucił. Dla Aborygenów to święte miejsce, zwane Karlu Karlu.

Aborygeni odzyskali teren na własność zaledwie 5 lat temu. Jest on jednak dostępny dla zwiedzających. Władze parku dzierżawią go bowiem od właścicieli. Taki schemat współzarządzania coraz częściej spotykany jest w Australii.

Zatrzymujemy się jedynie na chwilę, bo chcemy już być gdzieś indziej – w Czerwonym Środku Australii.

Reklamy