Przeklęte bogactwo Kakadu

DSC_09667_piekne

Po kilku dniach leniuchowania i odkrywania wspólnej wojennej historii Europy i Australii pora powrócić do odkrywania tego, co dla Australii unikatowe – sztuki Aborygeńskiej oraz krajobrazu. Jedziemy do oddalonego o ponad 200 kilometrów od Darwin Parku Narodowego Kakadu. Obok świętej góry Uluru to najchętniej odwiedzane przez zagranicznych turystów miejsce w Australii. Nic dziwnego. Kakadu to niesamowita przestrzeń, z wielowiekową historią i wyjątkową przyrodą. Gdzie podziwiać można niezwykłe malowidła Aborygeńskie, opowiadające historię jednej z najstarszych na świecie kultur, gdzie suchy, typowo australijski krajobraz sąsiaduje z zielonymi łąkami i mokradłami.

Kakadu kryje w sobie także inne bogactwo, już całkiem dosłowne – uran. Bogactwo stało się jednak jego przekleństwem. Odkryty tutaj w połowie XX wieku wydobywany jest do dziś. No właśnie. A to już zupełnie inna, jakże wstydliwa, historia Australii – niekontrolowanego eksplorowania środowiska naturalnego. Park Narodowy Kakadu powstawał w kilku etapach. Pierwsza jego część została utworzona w 1978 roku, kolejne przyłączano później, niektórych terenów nie włączono jednak wcale, po to właśnie, aby możliwa była eksploatacja uranu. Do dziś aktywne wydobycie prowadzone jest w kopalni Ranger Mine sąsiadującej bezpośrednio z Parkiem Kakadu, znajdującym się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO…

Wydobycie uranu wzbudza jednak wiele kontrowersji niezależnie od miejsca, w którym znajdują się złoża. Na terenie Australii działają obecnie jeszcze dwie inne kopalnie uranu – Olympic Dam oraz Beverley (obie w Południowej Australii). Chociaż złóż, które można by eksplorować – i czego zresztą nie wyklucza się w przyszłości – jest znacznie więcej (poniżej mapa złóż uranu na kontynencie):

BigObjFileManager

Problemy związane z wydobyciem to nie tylko szkodliwość dla otaczającego środowiska i ludzi, ale także cele do jakich wykorzystywany może być uran. Jednym z podważających pokojowe wykorzystanie australijskiego uranu w całości eksportowanego (Australia jest 3. eksporterem uranu na świecie) jest znany australijski dokumentalista, David Bradbury. Reżyser znaczną część swojej twórczości poświęcił problemowi ogromnego zagrożenia, jakie niesie wydobycie uranu dla zdrowia i życia Australijczyków – nie tylko tych pracujących bezpośrednio przy wydobyciu. W procesie wydobycia powstaje bowiem kurz, który zanim z powrotem zostanie zasypany w ziemi może zostać przeniesiony przez wiatr nawet setki kilometrów. O tym i wielu innych potencjalnie śmiercionośnych niebezpieczeństwach opowiada Bradbury m.in. w swoim filmie „Kiedy opadnie kurz”:

Obiecuję, że następny wpis na temat Kakadu będzie już znacznie bardziej przyjemniejszy…

Reklamy